Jak zacząć przygodę z czytaniem (dla dorosłych)?

W czasie dzieciństwa, w szkole podstawowej i średniej czyta się przy okazji nauki, korzystając z tej umiejętności mimochodem. Niezależnie od osobistego stosunku do lektur szkolnych i poziomu zainteresowania książkami, w trakcie szkoły po prostu czyta się, nawet jeżeli tylko podręczniki i notatki. Na studiach, w zależności od wybranego kierunku i osobistych dążeń, czyta się mniej lub więcej niż wcześniej. Niektórzy mają więcej czasu w komunikacji miejskiej na czytanie, inni są przytłoczeni ilością obowiązków i porzucają czytanie w ogóle. Po rozpoczęciu pracy zawodowej niektórym dostępny czas na czytanie wydłuża się, innym maleje.
Niezależnie od tego kiedy to się dzieje, w pewnym momencie człowiek postanawia zacząć czytać więcej i/lub bardziej zorganizowanie. W dojrzalszy sposób podchodzi do wyboru lektur, zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie przeczytać wszystkiego i wybiera sobie ulubione nisze do eksplorowania. Znajduje sobie czas i miejsce do czytania, wybierając regularne sesje lub zrywy czytelnicze w większych okresach wolnego czasu. Zaczyna gromadzić swoją kolekcję książek, korzysta z bibliotek lub wybiera abonament u dostawcy ebooków.

Część osób może mieć motywację związaną z rozwojem osobistym i sięgać po klasyki literatury oraz poradniki rozwojowe. Takie podejście zazwyczaj jest uporządkowane i opiera się na zaplanowanym czasie na czytanie oraz konkretnej liście lektur. Na początku takiego wyzwania i kreowania nawyku zarazem, warto jest ustalić ile czasu dziennie można realnie poświęcić na czytanie i jakiej uważności u siebie można się w nim spodziewać. Można się też łatwo zniechęcić, zaczynając czytanie dłuższych tekstów po okresie nieczytania, jeżeli nasz wyznaczony czas będzie przypadał w momencie, kiedy naszej uwagi nie zostanie zbyt dużo na wyższy poziom czytanego tekstu. Warto na początek takiej przygody wybrać klasyki młodzieżowe lub obyczajowe, aby wdrożyć się w czytanie dłuższych tekstów. Dopasowując sobie pozycje np. z listy typu 100 książek, które każdy powinien przeczytać znalezionej w internecie, dobrze jest wybrać coś lżejszego na początek. Przy wyborze poradników rozwojowych na początek warto spojrzeć na opinie czytelników, poszukując autorów, którzy piszą lekko i w przystępny sposób. Przy większej ilości doświadczenia oraz wyrobionym zaczątku nawyku czytania będzie można się zabrać za bardziej skomplikowane tytuły.
Wśród dorastających i dorosłych osób zdarzają się też poszukiwacze nowych dziedzin. Są to osoby z wyrobionym nawykiem czytania, które czytają dla przyjemności lub ciekawości i chcą poszerzyć swoje horyzonty. Mając swoją zdefiniowaną strefę komfortu trzeba uczynić pewien wysiłek, aby poza nią wyjść. Można wybrać pogłębianie znajomości już dobrze poznanego gatunku – na przykład sięgając po klasykę tego gatunku. Przy kryminałach może to być Agatha Christie i Arthur Conan Doyle; w fantastyce H. G. Wells, Tolkien, a przy powieściach obyczajowych na przykład Jane Austen. Te wcześniej napisane książki są dla nas naturalnie trudniejsze, ponieważ od tego czasu język się zmienił, a świat przedstawiony zawiera wiele elementów zachowania i wyposażenia, które już zostały zapomniane. Warto przeplatać takie historyczne tytuły z nowszymi pozycjami, jeżeli wydadzą się nam trudne w odbiorze, aby nie utracić serca do nawyku czytania.
Osoby z dobrze rozpoznaną strefą komfortu czytelniczego mogą też chcieć ją poszerzyć o nowe gatunki literackie. W ten sposób osoba czytająca książki obyczajowe i kryminalne może chcieć zacząć czytać reportaże lub książki historyczne. Przy takiej zmianie tematyki dobrze jest zrobić wcześniej badania tej nowej dziedziny, pod kątem książek polecanych i polecanych na początek. Często książki dobre, polecane dla znawców tematu i osób zaznajomionych z konwencją danego gatunku, mogą okazać się ciężkostrawne dla osoby początkującej. Na forach internetowych i portalach społecznościowych można zapytać się, co najbardziej nadaje się na początek. Ważnym źródłem wiedzy może okazać się też lokalna biblioteka publiczna. Warto zrobić sobie listę 3-5 książek na początek i wyznaczyć czas na ich przeczytanie, oczywiście w zależności od naszych możliwości czytelniczych. Dodanie jednej książki spoza naszej strefy komfortu na miesiąc lub dwa pozwoli na zapoznanie się z nowym gatunkiem i ocenę, czy warto zagłębiać się w niego dalej. Poza tym może się okazać, że już przy którejś książce z kolei wdrożymy się w nowy gatunek tak, że stanie się on częścią naszej stałej listy lektur.

Są też osoby, które chcą wprowadzić czytanie do swojego życia już po okresie dzieciństwa. Mając zbyt dużo nauki na głowie, zajmując się innymi rozrywkami i hobby, lub po prostu z niechęcią do czytania, nie zajęli się tym wcześniej. Odkrywają, że w trakcie godziny przed zaśnięciem można z powodzeniem poczytać, że w trakcie dojazdu do pracy są w stanie przeczytać całkiem sporo lub włączyć sobie audiobooka, jak również przy mniej zajmujących umysł obowiązkach domowych lub treningach sportowych. Mogą to być też osoby po dużej zmianie stylu życia, które szukają sposobów na wyciszenie się i zagospodarowanie uwolnionego czasu. W takiej sytuacji warto zastanowić się, co sprawi nam przyjemność – lekkie romanse, skomplikowane intrygi kryminalne czy fantastyczne światy. Poszukać poleceń wśród znajomych, grup internetowych i poleceń bibliotekarzy. Nie zniechęcać się początkowymi trudnościami w skupieniu uwagi i dobrać odpowiednie lektury do okoliczności i możliwości czytelniczych. Spojrzeć z uwagą, na to, co działa i co nie i w ten sposób stworzyć własną strefę komfortu. Pomocne może być też sięgnięcie do swoich ulubionych książek z dzieciństwa, jeżeli takie były i przekonanie się, jak bardzo zmienił się nasz ich odbiór. Najważniejsza jest wytrwałość i cierpliwość do samych siebie, aby nie poddawać się już na początku.
Czytałam dużo w dzieciństwie, w trakcie gimnazjum i szkoły średniej. Na studiach spadło mi tempo czytania z powodu dużej ilości obowiązków związanych z zajęciami, ale trzymałam się mojej strefy komfortu, czyli głównie książek fantastycznych. Po studiach poniosłam nieco tempo czytania, ale zaczęłam się zastanawiać nad rozszerzeniem strefy komfortu. Zdałam sobie sprawę z tego, że nie dam rady przeczytać wszystkiego, co jest aktualnie wydawane na rynku, tym bardziej całej klasyki. Jednak ustaliłam sobie wyzwanie i zaczęłam czytać jedną “poważną” książkę na miesiąc. “Poważna” oznaczała książkę niefabularną, na początku głównie reportaże, później również poradniki i książki popularnonaukowe. Mając rekomendację z podcastu CzytuCzytu reportaży z wydawnictwa Czarne, wybrałam kilka z mojej dziedziny naukowej i tak zaczęłam czytanie. Okazało się, że brak fabuły wcale nie przeszkadza w miłej lekturze, czego obawiałam się wcześniej. Troszcząc się o wybór przynajmniej jednej “poważnej” książki na miesiąc, udało mi się przeczytać ich przez rok aż 18. W podobny sposób dorzuciłam sobie wymóg czytania chociaż jednej książki ze zbyt dużej sterty książek zakupionych, a nieprzeczytanych, żeby chociaż trochę ją zmniejszyć. Tutaj idzie trochę ciężej, ale odnalazłam wiele ciekawych perełek w starych wydaniach.






